Szkice węglem - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Jedynym szlachcicem, który bywał na zebraniach rady był pan Floss. Wszyscy mieli mu to jednak za złe. Chłopi uważali, że nie wypada, żeby szlachcic siedział z nimi na jednej ławie, a za potwierdzenie tej teorii uważali to, że inni panowie tego nie robili. Nie lubił go także pan Zołzikiewicz, któremu Floss nigdy nie dawał łapówek. Po tym jak jeden z ławników zarzucił mu, że nie jest panem z panów, tylko dorobkiewiczem, pan Floss postanowił pozostawić gminę gminie i więcej nie pokazywał się na zebraniach.

Gmina rządziła się więc swoim baraniogłowskim rozumem, niezakłócona udziałem inteligencji. Na zebraniu odczytano zapytanie z urzędu, czy gmina nie chce naprawić swoim kosztem gościńca wiodącego do Osłowic. Miejscowym senatorom bardzo nie podobała się ta myśl. Stwierdzili, że nie muszą tego robić, bo mogą jeździć łąką pana Skorabiewskiego. Ponieważ pan Zołzikiewicz był poprzedniego dnia na obiedzie u Skorabiewskiego, słowami Ja chcę powiedzieć, żeście durnie ocalił łąkę szlachcica. Następnie rozpoczęła się kłótnia, kto ma ponieść jaki wkład finansowy. W składce nie brali udział wójt i Gomuła. Na pytanie jednego z ławników, dlaczego oni nie będą płacić, Gomuła dał odpowiedź: A coże my to będziem darmo pieniądze dawać, kiej tego, co wy zapłacita, wystarczy. Po tych słowach nie było już żadnych protestów.

Kiedy miano przystąpić do następnej sprawy, do izby wtargnęła dwójka prosiąt. Ciało prawodawcze zaczęło wyganiać zwierzęta, które zdążyły już zapaskudzić spodnie panu Zołzikiewiczowi. (Plama nie dała się sprać.)

Następnie sądzono sprawę Środy, którego woły zdechły, przeciwko panu Flossowi. Choć Środa umyślnie puścił woły na pole Flossa, to Floss musi zapłacić mu odszkodowanie, ponieważ gdyby na polu pana Flossa nie rosła koniczyna tylko coś innego, woły nie padłyby z rozdęcia.

W każdej sprawie obie strony musiały wnosić dość znaczącą kwotę na kancelarię. Była to szansa na nauczenie mieszkańców Baraniej Głowy moralności i oduczenie pieniactwa. Pan Zołzikiewicz jednak wpisywał do ksiąg tylko połowę sumy.

Na koniec przystąpiono do sądzenia spraw kryminalnych. W Baraniej Głowie znajdowało się w wójtowskim chlewiku więzienie spełniające wszelkie normy cywilizacyjne. Więźniowie mogli rozmyślać o swoich winach w czterech oddzielnych komórkach w towarzystwie świń. Sądzono dwoje skłóconych kochanków: Romea (Wach Rechnio) i Julię (Baśka Żabianka). Służyli razem u pewnego gospodarza. Ponieważ Julia widziała, jak Romeo zabawiał się z Jagną z dworu. Kiedy pewnego dnia Romeo wrócił za wcześnie z pola, zaczęła się awantura i doszło do wymiany ciosów. Rada Baraniej Głowy wykazała się tu niezwykłą mądrością i postanowiła dać innym zakochanym parom przestrogę: skazała nieszczęsną parę na odsiedzenie jeszcze doby w więzieniu oraz zapłacenie po rublu na kancelarię.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 - 


  Dowiedz się więcej
1  cytaty
2  Kreacja narratora i odbiorcy utworu
3  Znaczenie tytułu



Komentarze
artykuł / utwór: Szkice węglem - streszczenie







    Tagi: